środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 1

Wreszcie skończyłam myć zęby. Ruszyła do mojej małej sypialni, gdzie moja mama układała moje poduszki. Była tak ochronna dla mnie i czasami czułam się źle. Byłam nauczana w domu odkąd skończyłam cztery lata i szczerze myślę, że zaczęło się to w noc pożaru, w którym mój ojciec umarł.
Wzięłam duży oddech przed wejściem do mojego pokoju. Pachniało tam cynamonem... to mój ulubiony zapach oprócz bzu.
Nigdy nie widziałam rzeczywistego bzu tylko znam go ze zdjęć w internecie. Wciąż staram się przekonać mamę do jego uprawy w ogrodzie. Ściany mojej sypialni są białe, dzięki czemu więcej słońca wpada do pomieszczenia. Pościel na łóżku była czarno-biała ponieważ panowała tu kolorystyka tych dwóch odcieni.

- Witaj Shay - mama przywitała mnie posyłając jej jej uśmiech wart milion dolarów, który mogłaby zakręcić każdym facetem.
- Witaj - Uśmiechnęłam się i weszłam do łóżka. Pocałowała mnie w czoło

- Słodkich snów skarbie - odgarnęła moją grzywkę.
- Tobie też - Posłałam jej radosny uśmiech. 

Westchnęła.
- Jesteś taka dobra dla innych.
Wyczułam słabość w jej głosie.
- Dobranoc - zauważyłam łzy dobrze formujące się w jej oczach i szybko ją przytuliłam. Moja mama wciąż nie doszła do siebie jeszcze po śmierci ojca... ja też. Kochali się tak bardzo, że byli nierozrywalni, aż do momentu pożaru. Teraz jestem jedyna w jej życiu, ona jest zdeterminowana i stara się mnie chronić.

- Kocham cię tak bardzo i twój ojciec też. Wiesz o tym prawda? - Jej głos był chrapliwy i łamiący się.
Ułożyłam usta w cienką linię
- Tak
Westchnęła niepewnie prostując się.
- Kocham Cię
- Mówiłaś już to - szepnęłam
- Mogę mówić to z milion aby pokazać jak bardzo kocham i dbam o ciebie - mały uśmiech pojawił się na jej twarzy
- Zobaczymy się rano.
Skinęłam głową. Szarpnęła przewód od lampy powodując w całym pokoju ciemność... tylko światło księżyca świeciło przez okno. Wyszła z mojej sypialni i zamknęła drzwi na klucz zostawiając mnie samą.

Wiem, że brzmi to dość dziwnie bo mam siedemnaście i jeszcze mama dba o mnie ale ona jest bardzo troskliwa i w ten sposób chroni mnie. Nie mam nic przeciwko... chociaż...
Spędziłam kilka godzin w tajemnicy przy mojej lampce czytając opowieści. Uwielbiam czytać i słuchać muzyki, to są moje dwie pasje. Jestem straszną piosenkarka więc myślę, że pewnego dnia chciałbym być autorkom... albo chociaż pracować w sklepie muzycznym.
Było już około północy a moja mama już spała. Ona ma bardzo mocny sen, więc jeśli zdarzy mi się przypadkowo upuścić mój czytnik elektronicznych na ziemię nie obudzi się. Mogłaby spaćpodczas huraganu nawet. Po przeczytaniu połowy powieści pomyślałem, że w końcu udam się do łóżka. Jeśli matka znalazłaby mnie tu tak późno nie byłaby zadowolona.

Szybko i cicho wsunęłam mój czytnik pod łóżko i ułożyłam się na nim wygodnie. Czyli umieściłam dwie poduszki z przodu brzucha i plecach. Trzecią poduszkę ułożyłam pod głową.
Zawsze myślałam, że jeśli się otoczę poduszkami nie ma zła, że nie dostanie się do me. Uśmiechnęłam się słabo do siebie.
Gdy przymykałam już oczy usłyszałam huk, a potem nawet w nie nanosekundę głośny wypadek.
Wystrzeliłam w górę, ponieważ hałas przekłuł moje uszu.
Wtedy zobaczyłeam moje okno... zniszczone. Jakby ktoś użył pistoletu i strzelił w nie. Maleńkie odłamki szkła porozsypywane były na całym dywanie. Zakryłam moje usta dłonią zanim doszłam to tego co się stało?

Dyszałam widząc wysoką, ciemną postać rozpaczliwie wskakującą przez moje okno, jakby starająca się uciec od kogoś. Nie mogłam stwierdzić kto to, ponieważ ciemność mojego pokoju wyświetlała tylko jego sylwetkę.
- Kurwa! - Usłyszałam szept jego do siebie. Niebieskie i czerwone światła rozbłysły się na zewnątrz z niewielkiej odległości. Zaczęłam panikować. Wiedziałam, że ten człowiek jest ścigany przez policję ... a on był w mojej sypialni.
Jego oczy rozszerzyły się, gdy tylko zobaczył, że siedzę wyprostowana, patrząc mu prosto w oczy. Wiedziałam, że właśnie teraz powinnam była udawać, że śpię.

Następne co pamiętam to to, że on rzucił się na mnie. Wspiął się na moje łóżko siadając naprzeciwko mnie i kładą swoją spoconą dłoń na moich ustach.
Próbowałam krzyczeć o pomoc ale zrezygnowałam z tego gdy wyciągnął ostry nóż i przycisnął mi go do szyi. Łzy zaczęły spływać z oczu w niekontrolowany sposób. Nadal trzymał mnie w szczelnym uścisku Czy ja umrę?
- Ciii kochanie wszystko jest w porządku - Na chwilę spojrzał na swoją rękę, która była umieszczona ma moich na ustach, zapobiegając mnie od jakiegokolwiek krzyku. Fakt, że nazwał mnie swoim 'kochaniem' zemdliło mnie i miała ochotę wymiotować. 

- Powiedz mi czy jest ktoś jeszcze w domu?
Powinnam mu odpowiedzieć?  
Wątpię aby sprzeciwianie się w takim momencie było dobrym pomysłem.
- M-moja M-ama - wymamrotałam do jego dłoni 
Mogłam dostrzec jego bladą twarz ponieważ byliśmy tak blisko. Jego włosy były ciemne, koloru kasztanowego i całe w lokach. Jego oczy były zielone. Kiedy spojrzał na mnie... to było tak, jakby patrzył w głąb mojej duszy. Zauważyłam jego oba ramiona, które były pokryte tatuażami. Był absolutnie przerażający.
Spojrzałam na jego ubrania. Wszystko było na czarno. Ciemna, skórzana kurtka, każda kieszeń wydawała się zawierać coś, Spodnie jeansowe zwykłe... 

Moje łzy kaskadowo płynęły po mojej twarzy, nawilżające anonimowego mężczyzny dłoni.
- Do kurwy nędzy.
Pisnęłam kiedy zmienił pozycję na łóżku. Teraz to praktycznie trzymał nóż z przodu mojej szyi, człowiek niedbale zaciągnął mnie do moich zamkniętych drzwi. O mój Boże.
Silne ramię owinięte było wokół mojej talii mocno, byłam przyciśnięta do jego piersi podczas gdy trzymał ostry nóż przy mojej skórze.

Przycisnął usta do mojego ucha i szepnął do niego. Jego głos mnie przeraził.
- Otworz szafę teraz.
- Nie-e... proszę...
- Terazzz - Przeciągnął słowo i szczerze mówiąc, to była najstraszniejsza rzecz jaką kiedykolwiek słyszałam. Czy on zamierza mnie zamknąć w szafie czy co...
Opuściłam głowę ostrożnie a moja drżącą ręką powoli sięgnęła po białym pokrętłem i otworzyłam drzwi. Muszę być posłuszna dla tego człowieka on mógłby poderżnąć mi gardło w każdej chwili.

- Dobra dziewczynka - Powiedział. i odetchnął głęboko 
- teraz wejdź do środka
Dyszałam...
- Nie... proszę -
- Nie zamierzam prosić ponownie księżniczko. Albo się znajdziesz w tej szafie albo poderżnę Ci gardło.
Moje oczy rozszerzyły się gdy mocno kopnął piętę mojej prawej nogi co spowodowało, że zrobiłam krok do przodu.
Weszliśmy oboje.
- Zamknij teraz - Instruował mnie. Naprawdę nie mam innego wyboru... owinęłam moją małą dłoń na uchwy i pociągnęłam aby zamknąć drzwi.
- Dobra słuchaj uważnie jeden zły ruch i skończy się twoje życie - Zagroził przez co więcej łez uciekało z moich oczu. Za każdym razem gdy mówił przyciągał moje ciało do niego
- Teraz pójdziesz do mamy i opowiesz jej o wybitym oknie. Nie wspominając o mnie. Rozumiesz?

Mam wziąć na siebie winę za wybite okno?
- Teraz dobra dziewczynka powie tak - warknął chwytając moje kruche ciało jeszcze mocniej
- Nie - szlochałam
- Po prostu przyjaźnie Ci przypomnę laleczko że mam nóż - podniósł go przed moją twarz i powoli odwrócił go tak, że widzęiałam w każdym calu śmiertelną broń.
- Dobra, dobra - Płakałam jak szarpnął moją głowę na bok i zmarszczył oczy zamykając je przy tym.
- Zabiję was obie jeśli spieprzysz coś - stwierdził diabelsko przed stanięciem wokół mnie, aby otworzyć drzwi szafy.
Nas obie czyli mnie i moją mamę...
- Idź
Wygramoliłam się z małego pomieszczenia i spojrzałam na niego.

Uśmiechnął się złośliwie do mnie, przycisnął lewą rękę do ust a następnie podniósł ją i posłał małą falę w moim kierunku. On po prostu wysłał mi pocałunek...
Z przymrużeniem oka chwyciłam klamkę i pociągnęłam za drzwi.
Chwiejnie ruszyłam do drzwi jej sypialni. Otworzyłam jej. Wszystkie światła w domu były zgaszone a jej obrzydliwie głośne chrapanie było słychać chyba w kosmosie.
Spała. Myślę, że to dobrze.
To daje mi więcej czasu, aby wymyślić rozsądne kłamstwo.
Nie wierzę, że ten człowiek zmusza mnie okłamywać własną mamę... to nie jest nic wielkiego, choć w porównaniu do innych rzeczy do których może mnie zmusić...
Nie sądzę bym kiedykolwiek okłamała ją wcześniej. Co jeśli nie uwierzy mi? On Zabije nas dosłownie!

Zastanawiałam się czy uciec czy faktycznie wrócić tam, gdzie jest ten psychol z nożem , który ma też prawdopodobnie pistolet ponieważ to jest to, co usłyszałam przed rozbiciem okna, on tam na mnie czeka. Ale wiedziałam, że nie może iść bez mojej mamy. Mógł ją zamordować bez wątpienia.
Spokojnie powróciłam do mojej sypialni a następnie zamknęłam drzwi.
- Śpi - mruknęłam na tyle głośno żeby usłyszał cofając się na brzeg łóżka, podczas gdy on stał w szafie. Mimo, że nie mogłam go zobaczyć starałam się zachować dystans od tych drzwi.
- Dobrze
Dreszcz przebiegł mi po plecach tylko gdy usłyszałam jego słowa. Nie sądzę abym kiedykolwiek była taka przerażona w całym moim życiu.
Podskoczyłam gdy drzwi szafy się otworzyły a ten przerażający człowiek nie wahał się zrobić kilka kroków do przodu aby być bezpośrednio obok mnie.

Chwycił pościel i opuścił głowę w dół do mojego ucha.
- Teraz kochanie chcę żebyś poszła spać teraz. Czy możesz to dla mnie zrobić?
On każe mi iść spać?
Starał się brzmieć tak uprzejmie w sposób jak typowy gwałciciel. Chwila ja niechcę być zgwałcona.
Szybko potrząsnęłam głową a on zmrużył oczy na mnie.
- Daj mi rękę - podkreślił.
Łzy nadal płynęły z moich oczu. Spojrzałam uważnie na moją prawą rękę gdy wziął ją w jego własną.
W niemal pół sekundy, ostrze weszło w skórę dociskając do dłoni. Wiedziałam co robił.
- O mój Boże, n ...
Zrobił mi głębokie cięcie a czerwona krew wypłynęła natychmiast.

Rozdzierający ból wybuchł we mnie i poczułam go w każdej części ciała, próbowałam powstrzymać krzyk. Moje usta były szeroko otwarte. Trzymałam rękę na jego zdrowej i krzyczałam.
- To zrobię jeszcze raz gdy kurwa nie będziesz posłuszna. Zrozumiano? - Warknął chwytając mnie za ramiona, tak bym na niego spojrzała. Potrząsnął mnie mocno i musiałam kiwać aby go powstrzymać.
- Proszę, nie ... - Jęczałam w niekontrolowany sposób unikając jego twardego spojrzenia.
- To boli prawda? - Uśmiechnął się złośliwie. Ktoś kto się uśmiecha kiedy boli coś drugą osobę jest zdecydowanie okropne.
Skinęłam głową  mrucząc.
- Tak
Nadal szlochałam.
Skinął głową z satysfakcją
- Dobrze.
- Nie wiem jak masz na imię - powiedział i włożył nóż do kieszeni

Wciąż nie mogłam przeboleć faktu, że ta osoba właśnie dźgnęła mnie nożem. Nie mogłam złapać oddechu aby odpowiedzieć. Gdyby znał moje imię mógł wiedzieć tak wiele o mnie.
Odpowiedz mi bo będę musiał cię znów pociąć - zagroził przez zaciśnięte zęby.
- Shay! - I w końcu przyznałam trzymając się za rękę w nadziei zmniejszenia bólu. Rzuciłam się na kolana przy łóżku a czerwona ciecz nadal kapała wszędzie... po dłoni, na dywanie ...
- Shay jaka? - Uniósł brew
Chce znać moje nazwisko teraz?
- LeBlanc
- Shay LeBlanc tak?
Powoli pokiwałam głową.

- Cóż Shay pójdziesz sama do łóżka czy będę musiał cię zmusić?
Ściągnęłam moje usta i potrząsnęłam głową w wolnym tempie.
- Proszę ... zostaw mnie w spokoju - Błagałam mój głos był słaby i ledwo słyszalny.
- Pójdę sobie gdy znajdziesz się w tym cholernym łóżku i zaśniesz - podniósł głos.
- Nie nie! - Szlochałam.
Trzymałam ręce w górze w geście poddania się.
- Patrz na mnie
Powoli podszedł do okna przez które wskoczył i teraz po prostu siedział na moim dachu, obserwując mnie intensywnie.
- Idź dalej spać kochanie.
Skuliłam się na słowo "kochanie" ale powoli stanęłam na nogi.
Jak mogłem teraz niby iść spać?
Jestem absolutnie przerażona a moja ręka nadal krwawi. Więc zrobiłam pierwszą rzeczą, która wpadła mi do głowy.
Zaczęłam biec. Potknęłam się kilka razy, ale w końcu dotarłam do drzwi a mój napastnik zdał sobie sprawę.
- Ty suko - powiedział również wstając
Szybko otworzyłam drzwi i biegłam korytarzem. Usłyszałam jego ciężkie kroki w pogoni za mną.
Byłam w gorszej sytuacji gdyż jego nogi były dłuższe a ja nie byłam jakimś sportowcem. Jednak przypływ adrenaliny przeszedł przez moje ciało co dało mi dziwną prędkość.

Dotarłam na szczyt schodów i wtedy duża ręka owinęła się moim prawym nadgarstku. Chciałam krzyczeć ale zatkał mi usta i nos jakąś szmatką. Środek na tkaninie łaskotał mój nos a ja z roztargnieniem wdychałam go.
- Zrobiłeś to dla siebie - przycisnął szmatkę mocniej do mojej twarzy, zmuszając do odchylenia mojej głowy do tyłu... wpadłam na jego klatkę piersiową.
Stawałam się coraz słabsza i zauważyłam, że puścił mój nadgarstek i przechylił mi brodę tak, że mogłam na niego patrzeć.
Walczyłam ze sobą by utrzymać oczy otwarte ale nie mogłam...
Wszystko stało się czarne i takie rozmazane... Odpływałam...

______________________________________________________

Oto i jest pierwszy rozdział :) Mam nadzieję, że się podoba bo akcja dopiero się zaczyna. 
Rozdziały staram się dodawać jak najszybciej :) Wiec myślę, że następny pojawi się już 23.08 :)
Komentujcie, oceniajcie ! <3

12 komentarzy:

  1. Fajny blog,fajnie piszesz :) Obserwuję i liczę na rewanż :P zuuziaa-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny, jestem ciekawa co będzie dalej xo

    OdpowiedzUsuń
  3. uuu zapowiada się ciekawie ;D czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Suuuuper nie mogę się doczekać następnego. @MrsMalikslonkoo

    OdpowiedzUsuń
  5. swietne, ciekawe co dalej

    OdpowiedzUsuń
  6. Super. Bardzo mi się podoba. Czekam na następny. Wbijaj do mnie http://onedirection-nowezycie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Możesz mnie informować na tt o nextach? Moj tt to @Paulina___1D

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny :d nie mogę się doczekać następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  9. brzmi nawet ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń